kwiecień 26, 2008 autor tedeward
Hitowe i kultowe (a jakże!) opowiadanie mego autorstwa! Ot, potajemnie i w najściślejszej konspiracji w tym tygodniu rozpocząłem pracę nad tym pierwszym, poważnym projektem. Oto wynik. Ów twór można zaszufladkować jako science-fiction, acz nie wiem czy nie bardziej skłania się ono w stronę fiction niż science. Ponadto, wiele innych elementów zawarto. Z resztą, czytajcie sami (jeżeli podołacie).
Zniesienie świadomości (pdf)
Zniesienie świadomości (doc)
Napisane w Opowiadania | Otagowane bóg, chińska porcelana, christiano ronaldo, doda, emancypacja, fantastyka naukowa, insurekcja kościuszkowska, ja, jak oni śpiewają, kosmos, nadzy ludzie w dżakuzi, opowiadanie, philip k dick, pielgrzymka, podróżnik, przemysław bryk, pług śnieżny, ronald regan, science-fiction, sprężyna, terminator, terroryzm, wagabunda, Zło | Komentarzy: 10 »
luty 21, 2008 autor tedeward
Pan Marian i Ahmed spierali się o wiarę,
Przytaczając jako argumenty opowieści stare,
O kimś, coś tam i kiedy,
To znowu potem, gdzie indziej czy wtedy.
Cytowali dogmaty, pisma, sobory,
Jeden drugiego, że zaślepiony i chory
Wyzywał i ośmieszał wierzenia kolegi,
Że zmyślone jak postać z gwiazdozbioru Wegi.
Wtem i wywiązał się pojedynek,
Na to czyj bóg ma silniejszy uczynek.
I kto uniesie siłą swej wiary
Kamień arbuza co miał wymiary.
No i się modlą, jęczą, stękają,
Na ziemi leżą, niebiosa błagają…
Lecz oto i wynik już mamy, niemal proroczy,
Pan Marian zwycięzca nieustraszony,
Kopnął Ahmeda prosto mu w krocze,
A kamień o włos nawet nie ruszony.
Napisane w Życie | Otagowane 2Pac, niedobro, Nippon, polichlorek winylu, religie, sprostowanie, Teneryfa, wiersz, wodogrzmoty mickiewicza, zeło, zuo, Zło, żółwie ninja | Komentarzy: 4 »
luty 16, 2008 autor tedeward
Wiersze pisane do poduszki,
Co żadnej nie macie wartości,
Czymże chciałybyście być i więcej?
Hm? Może jakim poematem?
Niedorzeczne.
Nic z was przecie nie zostanie,
Wyblakniecie wy wraz z czasem,
Zróbże więc łaskawie miejsce,
Na prawdziwą tu poezję!
Tych wspaniałych, co nie żyją,
Tych poważnych, co wciąż będą.
Idźcie precz brednie młodzieńcze,
I wróćmy do tego co spisane
w VI wieku już zostało.
I ponownie pod lupę weźmy
co już milion razy było brane.
(Bo to po prawdzie słuszne)
Napisane w Życie | Otagowane niedobro, Zło | 1 Komentarz »
luty 16, 2008 autor tedeward
Patrzę przez okno, idzie tłum wspaniały,
Pytam kogo z dołu, co tam idzie człecze mały?
Drogi z góry mój sąsiedzie,
Pokonanych tłum ktoś wiedzie,
Bliżej podchodzę by to obadać,
Ewentualnie by z kim zagadać,
Co zobaczyłem mnie zaskakuje -
Tłumy poetów batem ktoś snuje!
Wnet tu zakrzykłem - To idą poeci!
Z gapiów odpowiedź - Daj panie spokój,
Toż to zwyczajni są wierszokleci!
Wziął ich kto wreszcie pod obcas, pod bata,
Czekamy jeszcze, aż sprowadzą im kata.
Zło.
Napisane w Wiersze | Otagowane zóo, zeło, zuo, Zło | 1 Komentarz »
styczeń 9, 2008 autor tedeward
Pan Józef z Warszawy mieszka w wielkiej płycie
I trzyma przed blokiem swojego trabanta.
Ma telefon, ma radio, wie która godzina,
Raz widział papieża na telebimie.
I codziennie jada ciepły posiłek,
Samo za niego robi się pranie.
W nocy ma światło, tak jak i za dnia
I czytał raz kisążkę, gdy pracy brakło.
Widział dwa zdjęcia wprost z Mauritiusa,
Słyszał o rzeczach wczorajszych z Hajnanu,
Gdy się też w ciepłej wodzie obmywał.
Pan Józef kiedyś obsłużył komputer,
Lecz woli bujać się w swym fotelu.
Bo - moi mili - przed telewizorem
Wciąż kamieniami ogień rozpala
I na swych ścianach obrazki maluje.
Napisane w Wiersze | Otagowane epopeja, Pan Józef, wiersz, zią | Komentarzy: 8 »
styczeń 2, 2008 autor tedeward
Gdybym był rekinem
To bym ludzi jadł,
Kąsał ich po trochu,
Ganiał pośród fal.
Każden jeden ząb
Na ludziu utracony,
Odrastałby raz dwa,
Bym mógł gryźć znowu.
Gdybym był rekinem
To bym ludzi jadł,
Tych małych i dużych,
Czarnych, żółtych, białych.
Odgryzałbym im nogi,
Krew toczył w zatoce,
A jak mnie który złowi
Do karku mu skoczę.
Gdybym był rekinem
Żyłbym wyśmienicie,
A tak tylko patrzę
Jak gryzą mnie inni.
Napisane w Wiersze | Otagowane niedobro, zóo, zeło, zuo, Zło | Komentarzy: 10 »
grudzień 27, 2007 autor tedeward
Jak można było dostrzec ostatnio tutaj niewiele mądrego wrzucałem (vide “Wrażenia z SA, czyli seks z Pam Anderson”), ano głównie ze względu na to, że wszystkie mądre rzeczy trafiają do błękitnego zeszytu (zwanego dalej Błękitną Księgą Mądrości Różnych) i tam zostają. Ze względu na święto zmarłych publikuje trzy przykładowe strony z Błękitnej Księgi Mądrości Różnych (a przypominam, że opublikowane wcześniej “Ad patres, ad absurdum” też trafiło tutaj z BKMR) o i już. Recz pierwsza:
Oh, co rzekła mi kochana -
Nie, ja nie chcę być tu z tobą!
Moja miłość niespełniona…
Może czas by skończyć z sobą?
Nie ma dla mnie miejsca w świecie,
Każden jeden świętą krową.
Co się porobiło z ludźmi…?
Może czas by skończyć z sobą?
Jezus, Budda, Allah, Jahwe,
Słoń Niszczyciel z szarą nogą.
Opuścili mnie samego…
Może czas by skończyć z sobą?
Cesarz, łotru równi sobie,
Różnią tylko się swą mową.
To nie dla mnie żyć wraz z nimi…
Może czas by skończyć z sobą?
I słodkości czekolady z ręki mojej
wyślizgnęły się za drogą.
Wymieszały z pyłem, błotem…
Może czas by skończyć z sobą?
Nie chcę nawet już umierać,
Bo ci martwi żyć nie mogą.
A mnie żyje się… bez sensu…?
Może czas by skończyć z sobą?
Uwaga na I.
Napisane w Wiersze | Komentarzy: 4 »