Rok Wilkołaka
maj 10, 2007 autor tedeward
Stephena Kinga znają chyba wszyscy, którzy choć po części odróżniają książkę od worka z cementem. I otóż pewnego dnia z braku lepszego zajęcia chwyciłem w swe łapska coś co zainteresowało mnie swą okładką i niewielką ilością stron - to był “Rok Wilkołaka”.

Nie jest to najlepsza książka w karierze Kinga. Ba, w zasadzie miast nazywać to książką bardziej trafnym określeniem “Roku Wilkołaka” byłoby przerośnięte opowiadanie. Cały utwór ma jedynie 140 stron, z czego czterdzieści to ilustracje. Sprawni w wertowaniu ksiąg wchłoną to w nieco ponad godzinę, a i czytając nie będą zachwyceni.
“Rok Wilkołaka” to po prostu opis kolejnych ataków tytułowego potwora, który pojawia się każdej pełni. I tenże Wilkołak jest w zasadzie bohaterem, gdyż tylko on bierze udział w wydarzeniach wszystkich dwunastu miesięcy opisanych w książce. Akcji tu niedużo, opisy niewybredne, grozy ani śladu, a postaci służą jedynie ich późniejszemu wypatroszeniu… Ot, w sam raz spełniła moje oczekiwania jako krótka i lekka lektura w chwili wolnego czasu.
Jednak prawdziwa groza i horror było spojrzenie na tylną okładkę książki, a raczej na drobny napis w jednym z rogów. 24 złote. Tyle by mnie kosztowało obcowanie z “Rokiem Wilkołaka” gdybym postanowił zakupić je w księgarni. Ja rozumiem, że twarda okładka i ilustracje zobowiązują, ale u licha, “Zielona Mila” kosztuje tyle samo a jest tam dziesięciokroć więcej czytania (choć okładka miękka). I dziw się, że Polacy książek nie kupują.
“Rok Wilkołaka” - można, ale bez zachwytów. Za taką cenę nie kupować.
Rok wilkołaka to był kalendarz ;) Ktoś jednak postanowił - pewnie z braku weny Kinga, na którym zawsze się coś zarobi, wydać w postaci książki… Natomiast Zielona Mila to kosztuje nawet i 15 zł…
[...] 10 maj 2007 - Rok wilkołaka - S.King 25 luty 2007 - Deus Irae - P.K.Dick , R.Zelezny 25 styczeń 2007 - K.Bunsch 13 październik 2006 - [...]
huh?
Trackback.
Nie obrażaj mnie w sposób niezrozumiały.