Kazanie
maj 16, 2007 autor tedeward
Rzecz niebywała, bo i wykopana z najdzikszych zakątków dysku twardego. Plik utworzony 19 sierpnia 2005 roku zawiera tę właśnie enigmatyczną treść:
Nastała kolejna niedziela -
msza się rozpoczyna,
I choć niczyja to wina,
Ksiądz z ambony drzeć mordę zaczyna:“Do kościoła nie chodzicie!
Wódę pijecie i fajki palicie!
W myślach wciąż grzeszycie!
Całe życie nic nie robicie!Boga nie kochacie!
Kościoła nie wspomagacie!
Wciąż nie macie pracy
Kradniecie mi z tacyNie modlicie się wcale
wiem to doskonale!
Macie gdzieś nauki Boga!
Do szatana prosta droga!”Kończy ksiądz kazanie zdaniem
“Grzechów tych wam nie wybaczę.”Zszedł z ambony potwór czarny,
machnął na to wszystko ręką
i poczłapał na plebanię,
jemu to i wszystko jedno
ważne że pieniądze będą.I tak drze się co niedziela,
od czasów dawien dawnych.
Dziś, mimo że dzwonami woła
ludzi coraz mniej przychodzi
jeno tylko emerytki
co z przyzwyczajenia
zanoszą mu swe dobytki…
no to może ja tak pozostając w temacie zaprezentuję ichujistyczny wiersz mego autrostwa, zatytułowany “Prałat”:
Ręce pobożnie złożone w modlitwie,
a wczoraj spoczywały na dziwce.
Po pieniądze ręce bezczelny wyciąga,
a w nocy sam płacił, choroba!
Hostię heretyk zuchwale łyka,
a niedawno nie to komuś w usta wtykał.
O nawróceniu z zaparciem biadoli,
a rucha po nocy, co klesze nie przystoi.
Ojcze prałacie, dlaczego klękacie?
Czy tylko temu, że kasą nie sracie?
…a szkoda. I chuj!