Photoblogi - plaga internetu
lipiec 2, 2007 autor tedeward
Ot i wypada mi powitać czytelników na kolejnym spotkaniu z serii “Narzekania na rzeczywistość” dziś jednak myśl przewodnia krążyć będzie wokół spraw nieco bliższych internautom pozostawiając zarazem prawdziwe życie nieco na uboczu. A co tymże tematem będzie? Mądre głowy pewno już wyrywają się do odpowiedzi wykrzykując “Photoblogi, photoblogi”. I świętą mają rację. Banana im dać!
Dziś jednak dość nowatorsko, a zarazem nietypowo, jak dla naszych kolejnych spotkań. Bowiem, aby nie było zbyt nudnawo, sam tekst uzupełniać będą żarciki bądź humoreski w obrazkowej formie - minikomiksu zwanego dumnie paskami. Na tychże paseczkach przedstawiam kolejne przygody dwójki bohaterów o dość odmiennych charakterach. Postać pierwsza to Filozof - filozof samozwańczy, wiecznie zasępiony i zadumany (ten ze znakiem tedonizmu na koszuli), jego przeciwieństwem zaś jest nie kto inny jak Młodzieżowiec - człeczek, który za cel swej marnej egzystencji obrał osiągnięcie stanu czystej młodzieżowości. Jak wyszedł ten graficzno-artystyczny eksperyment? Sami się przekonacie czytając dalej. (Swoją drogą długo zastanawiałem się nad formą przedstawionych pasków. Z początku wybrałem miedzioryt, ale jakoś wyniki z zastosowaniem tej techniki mnie nie zadowalały, toteż ostatecznie wybrałem klasycznego Photoshopa.)


Ale wracając do dzisiejszego meritum - swego czasu internet nawiedziła katastrofa w postaci intensywnego rozwoju polskiej blogosfery. Miesiącami wszyscy blogowali, pisali posty, wystawiali komentarze… Każdy kto chciał być uważany za młodzieżowego blog posiadać musiał, a na nim skrupulatnie spisywać powinien ’szydery’ dnia codziennego. Internauci posiadający więcej niż jedną komórkę odpowiedzialną za myślenie wznieśli okrzyki - Jakże to tak? Toż to samo dno! Szczyt idiotyzmu! Esencja głupoty!… A mimo tych lamentów i skarg blogi niedorozwiniętych emocjonalnie dwunastolatek mnożyły się, dwoiły i troiły. Istoty o intelekcie ameby komentowały sobie nawzajem kolejne notatki. A każdy chciał mieć jak najwięcej komentarzy, to fakt - bo kto ma ich mało, ten buc i kierowca autobusu. Już pomijam fakt, iż średnia długość życia przeciętnego bloga wynosi dwa miesiące - a bo nazwa głupio wybrana, a bo komentarzy mało - to i nowego blogaska sweet girl sobie założyć musi.
W tym czasie nawet wyewoluował nowy gatunek człowieka - homo sapiens pokemonus, którego łatwo poznać po SphEsssYFiSshhhhNyMMM PiiiSSHHHmnnnnnnieee, zdolności kojarzenia faktów na poziomie rybki akwariowej i po całkowitym ignorowaniu wszelkich zasad ortografii. Ale to był dopiero początek, oto bowiem okazało się, że posiadanie bloga wcale nie czyni z nas osoby młodzieżowej (!). Od tego pamiętnego dnia wszyscy młodzieżowi ludzie świata ogłosili – Kto jeszcze młodzieżowym być chce, PHOTObloga musi mieć. I wyemigrowała część populacji pokemonów z blogów na sfery wyższej świadomości - do photoblogów. Do wspaniałej, genialnej wręcz, fuzji obrazu i tekstu. Tylko cholercia, dlaczego? Nie mogli po prostu, ot jak dinozaury, wyginąć?
Bo spójrzmy na ten cały photoblog. Cóż to takiego? Czemu to ma służyć? Ukazaniu aparycji autora? Od tego wszak fotka.pl jest. Że niby mam wgrać fotkę z meeelanshu i się chwalić tym? Kto co lubi. Ale niby dlaczego uważać trzeba, że photoblog to zaraza internetu? Ano, bo miast koncentrować się na członie Photo- większość zachowała stare nawyki brnąc nieustannie w końcówkę -blog. I faszerują odwiedzających wynaturzeniami i ogólnie głęboko podszytą durnością swoich treści.
Te całe ‘notki’ pod zdjęciami… Pfhr. Po przeczytaniu jednej mam już dość photoblogów na dwa tygodnie. Z resztą, to jedyna słuszna reakcja w tego typu przypadkach. Bo i wszystko zaczyna się solidnym przywitaniem nieświadomego błędu internauty najczęściej w formie “shcehhe sieieeemmaaa” albo czegoś równie głupiego by później wciągnąć czytelnika w swoje chore gierki i wydarzenia z minionego dnia (które oczywiście przyozdabia zdjęcie najczęściej nie mające nic do rzeczy). Im dalej w las, tym drzew więcej - pośród szyder i wiadomo-o-co-kamanów, kminku (dzisiejsza młodzież najwyraźniej za dużo pochłania tej przyprawy, wszystko tylko kminią, rozkminiają…) i melanży (ponoć tak już się nie mówi, ja tam nie wiem) czuję się jak zabalsamowany wiecznie żywy Lenin na imprezie dla trzynastolatków. No i przychodzi rychłe zakończenie w stylu “noo wtedy to się bd dopiero działo aaaaa:D heheheheh:Doo i teraz sobie siedze:Dgadamna gg:Dze słodziakami:Di Yari właśnie do mnie dzowni:DNo nic styka:D”. A po tym już pozostaje po ‘notatką’ wiersz z morałem na kształt “zamykam mój mały świat, w ktorym zawsze czuję sie jak patyk!” (przykro mi, ale to przykład wzięty z życia). A człek dalej siedzi jak ta antylopa w fotelu starając się poskładać to co przed chwilą przeczytał i nadać temu jakikolwiek kształt bądź odnaleźć w tym ociupinkę sensu. Przykro mi, ale tego się nie da. Może to trzeba czytać wspak? Co trzecią literę? Czy to ten osławiony kod Leonadra da Vinci? Może to jest nieprzetłumaczalne?
A gdy widzę to wszystko razem z fotografiami, na których autorzy tych wypocin robią z siebie idiotów wizualnie mam ochotę zniszczyć całą planetę wraz ze wszystkimi gatunkami, tak aby przypadkiem dżdżownice kiedyś nie wyewoluowały na wyższy poziom intelektualny i same nie zaczęły produkować photoblogów. O tak, naprawdę ciężko się przemierza meandry internetu osobom o destrukcyjnych zapędach… Dość ciekawą sprawą też są komentarze pod, niech że to ujmę w miarę mało kolokwialnie - “tym wszystkim”. W większości zbudowane są z dwóch głównych części składowych - wstępu w postaci “Sweet focia”/“Spoko fotencja” i zakończenia “wpadnij do mnie”/“wbijaj do mnie”. No, ale czego oczekiwać po planktonie umysłowym? I ogarnia mnie smutek, cóż to wyrośnie z takiej nam dziatwy? Ale zarazem pojawia się radość nie do opisania - dostaną durnie to na co zasłużyli, nic w swoim sweet-żywocie nie osiągną. I jest sprawiedliwość na świecie!


A tak na koniec teraz - nie to, żebym był przeciwny photoblogom tudzież blogom klasycznym - o nie! Tylko człowieczki zwyczajne, czyńcie te swoje fanaberie, ale z mózgiem. Z mózgiem ludziska! …Hm. Przyznam sam, że to dziwny i dość chaotyczny wpis był… Ale co, inni mogą to i ja tesh, o!
(Ps. Dwójka przezabawnych bohaterów komiksu zapewne jeszcze nie raz powróci przy okazji kolejnych mych wywodów. No, chyba że wcześniej Ziemia przestanie się kręcić, a Słońce zgaśnie… Ah! Niemal bym zapomniał. Na sam koniec końców, już nawet po peesie… Oto ono, zdjęcie przystojnego Kołduna!)

Przystojniak Kołdun
SweeetBloogaseq :*
Wpadnij na mojego photologa!!!1!
cóż… prawdy tu sporo (zwłaszcza w komiksach), ale ale… tak samo jak mamy sŁiTaśNe blogi tak samo i photoblogi. Oznacza to, że jest sporo dobrych photoblogów, które służą autorom do prezentacji swoich (pieczołowicie wybranych, obrobionych) zdjęć, a komentarz pozostaje na drugim planie (bo o to przecież chodzi w pb). no, o!
Komiksy rządzą^^ Dawaj ich więcej :P Bo naśle na Ciebie armię linków do SuuItaShhNyyhHh PhhOtOblOgoooFF :P
Aria: I tak nie jesteś tak ładna jak Kołdun.
Nikt nie jest tak ładny. Nawet ja (ała!).
Ależ masz problemy… Nie chcesz - nie czytaj, chyba, że z ciebie masochista:)
Owszem, tego typu blogi są głupie, ale co z tego? Dzieciaki popiszą, popiszą i wyrosną (część). Nikomu to nie szkodzi. W dodatku jak się dzięki nim sarkazmem można popisać… ho ho…;)
PS. “Dwójka przezabawnych bohaterów komiksu zapewne jeszcze nie raz powróci” - hmm… to chyba była skromność w twoim wydaniu:) Jeśli natomiast autoironia, to wybaczam:)
Pozdrawiam:)
hej..:)
fajny bloog..:p
FAjnY BLogAsEK, ŚLIcnEE FoCIe! ZapRASaM do mNIE :* :*
Świetna treść ;-)
Swego czasu odkryłem lukę na pb umożliwiającą atak XSS ;-) Trzeba było mówić, to byśmy wszystko usunęli ;-)
Bardzo fajny blog.
jaki fajny avatarek…
Masz na niego ochotę? ;3
Zgadzam sie z trescia ; )
A komiksy sa naprawde swietne ; )
Pozdrawiam ; **
nie, słuchajcie, te całe photoblogi to jest przegięcie. Sam sobie takiego założyłem, ale to traktuję jako taki rodzaj… nie, właściwie to była głupia chwila slabości, chciałem poderwać pokemona na photobloga :P
ale fakt faktem, 90% użyszkowników photoblogów to ameby. Zero pomyślunku, jakichś reakcji i to nie tylko w tym przeklętym necie, ale w rzeczywistości, chodząca ameba.
A, no i tego,
pozdro dla prawdziwyh 8-I
A wiesz co ja myślę? (Pomimo, że chyba nie chcesz tego czytać.. napiszę. ;-)) Najwidoczniej nie umiesz prowadzić photobloga. Nigdy go nie prowadziłeś (Chyba..?), więc nie wiesz pewnie, że pomaga to rozładować emocje. Np, kiedy jesteśmy na kogoś wkur-wieni. Jak napiszemy tekst typu: ‘Zamknij pysk, mała suko.’ jest nam lżej. I wiesz.. nie wszyscy są ‘PoKemOOnia$$$ci’. -.-’ Tak, uważam, że pisanie na photoblogu tekstów typy: ‘jejĆ, ale dzi$ było sweetaśnie!!!! PiLiśmy i PaliLiśmy sZlugi, haHaha.. jeSSStem fajNa!! ‘ jest żasłone. Ale.. jest również ta druga połowa photoblogowiczów. (Czy jakoś tak [?]) - Normalna. Ale skoro uważasz, że WSZYSCY są żałośni, to bardzo mi przykro. - Nie zamierzam niczego ci udowadniać. ;-D
Jeśli uważasz, że napisanie na fotoblogu ‘Zamknij pysk, mała suko.’ jest lepsze od wypisywania “SŁłiiit sweetaśnie etc etc” no to… okej.