Feed on
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Wiersze’ Category

Piwo za piwem, kufel do dna,
Uśmiech na twarzy ma kształt banana,
Teraz już nie ma co życie co śmiercią,
Wszechświat się skurcza do tu i teraz.
Piwo za piwem, osuszasz następne,
Kolejna pod krzakiem pusta butelka,
Szczęście przychodzi i euforia łapie,
Śmiech na twych ustach jak nigdy przedtem.
Piwo za piwem, kolejny już biegnie,
Po nową porcję złocistych płynów,
Nie ważne już nasze są [...]

Przeczytaj cały Post »

Wy - wiecznie młodzi co być pragniecie,
Do was się dziś zwracam z tymi to słowami,
Bowiem jak i wy nie zamierzam teraz, ni nigdy,
Oddać się w ręce smutnej, czarnej pani.
Niechaj gra muzyka nielicząca czynów,
I potrzeby z nich się rozliczania,
Grzmoty niech walą dalej po niebiosach,
Ja śmiertelności zarzucam skrępowania!
W pogoni za blaskiem tych soczystych barw,
I ucieczce przed dręczeniem [...]

Przeczytaj cały Post »

Drzewo w Bieszczadach stoi i duma,
Pręży swój pień idąc do góry
I podziwia codzienny swój widok.
Człowiek z plecakiem, Wielki Podróżnik,
Rozsiada się pod Drzewa starymi stopami,
Kolos wyrzuca mu z oburzeniem
- Wynoś szarańczo! Wynoś zniszczenie!
Tamten nie słyszy, jakiś arogant.
Drzewo więc kopnąć go silnie żąda…
Ale nie może, bo jest wszak drzewem.

Przeczytaj cały Post »

Z zapisków wynika wariata,
Spisanych w zeszycie błękitnym,
Że zbliża się koniec świata,
Znaczony bestialstwem wybitnym.
Wizje ów jego szaleńcze,
Zwiastują przyszłe te chwile,
Gdy byt swój i żywot zakończy,
Co trwało już wieków li tyle.
Panny, dziewczęta dziko zgwałcone,
Panowie zaś na drzewach już wiszą,
Postacie wszystkie z ram wyrzucone,
Portrety zieją pustką i ciszą.
Żadne się Nasze przed tym uchowa,
Kamienni herosi pozbawieni głowy,
Płoną żywoty żyjących [...]

Przeczytaj cały Post »

Już nie ma jesienią takich deszczy jak kiedyś,
Gdy poranki były zroszone od rześkiej mżawki,
Gdy krople wisiały na liściach przebarwnych
Z drzew spadających jeden za drugim.
I całe trawniki usłane mokrym dywanem
Czerwonego, żółtego, złota i brązu…
Kiedy znów wrócą czarne parasole,
Oblegane napaścią ze stalowej chmury?
I kałuże nabiorą tych najlepszych kształtów?
Kiedy znów przyjemnie będzie przebudzenie
Od dźwięków tortur deszczowych parapetu?
Wszystko tak [...]

Przeczytaj cały Post »

Stuk stuk stuk - deszcz uderza w parapet,
Próbuje przez szybę się przedrzeć,
Lecz nie da rady, bo w środku panuje sen.
Monotonnie wygrywany rytm,
Na instrumentach deszczowych,
Pozwala w sobie się skryć
I zapomnieć o spiekocie słońca.
Demony w swych leżach,
Nie chcą zmoknąć skacząc po dachach,
Czekają na wypogodzenie -
Aż chmury przegna wiatr,
Gdy znów ruszą ulicami miast.
Niewiele jest znaczeń deszczu,
Co nieprzelotny wisi [...]

Przeczytaj cały Post »

“Tytuł zjadły wywerny”

Patrzę przez okno, idzie tłum wspaniały,
Pytam kogo z dołu, co tam idzie człecze mały?
Drogi z góry mój sąsiedzie,
Pokonanych tłum ktoś wiedzie,
Bliżej podchodzę by to obadać,
Ewentualnie by z kim zagadać,
Co zobaczyłem mnie zaskakuje -
Tłumy poetów batem ktoś snuje!
Wnet tu zakrzykłem - To idą poeci!
Z gapiów odpowiedź - Daj panie spokój,
Toż to zwyczajni są wierszokleci!
Wziął ich kto [...]

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »