Tedonia – tedi.u2.pl

sierpień 15, 2009

Wojna w High Definition

Zaszufladkowany do: Opowiadania — Przemysław Bryk @ 10:11 pm
Tags: , , ,

Rozejrzał się dokładnie dookoła. Uniósł swój karabin i wycelował w mgłę snującą się po polach daleko przed nim. Nie był w stanie dostrzec zbyt wiele, bowiem pomimo tego, iż była rzadka, skutecznie zakrywała odleglejsze elementy krajobrazu. Od kilku przeszłych chwil jasność zaczęła nabierać na sile, mimo iż słońce dopiero wychylało się zza widnokręgu na wschodzie by móc, zaledwie po kilku minutach, wsunąć się pod kołdrę szarawych chmur. Cała okolica spowita została mokrym wspomnieniem skraplającej się mgły i przelotnego deszczu, który zjawił się niespodziewanie w nocy, a chłodne jeszcze powietrze sprawiało, że każdy oddech przypominał wydychany dym papierosowy. Doskonale czuć było jesień, która, jak się zdaje, zaczęła się na dobre. Pozostało kilka dni i liście drzew zaczną wysychać, skręcać się i umierać.

Jako, że nie dostrzegł żadnego zagrożenia schował się na powrót do błotnistego, wykopanego na półtora metra w ziemi okopu. Usiadł na prowizorycznym stołku skonstruowanym z dużej, metalowej puszki i zaczął grzebać w kieszeni płaszcza. To dobry moment, by przyjrzeć się dokładniej jego ubiorowi. Spod szarego płaszcza rzucała się w oczy futurystyczna, na pewien sposób, kamizelka kuloodporna złożona z metalowych płytek, którą raczej określić by trzeba słowem ‘pancerz’. Czarne spodnie bazowały na podobnym schemacie, z tym, że utwardzenia posiadały tylko w niektórych miejscach. Na koniec solidne, wojskowe buty. Z pewnością były świetnie wypastowane, jednak pobyt w okopie radykalnie to zmienił.

Grzebanie w kieszeni jako sposób na zabicie czasu? Być może, wszak nie znalazł w niej nic ciekawego. Nie dziwota, nic takiego do nich przecież nie wsadzał. Najwidoczniej uznał, iż to zajęcie nie jest aż tak pasjonujące jak mogło się zdawać, bowiem sięgnął po swój metalowy hełm z napisem “Devil” na boku. Wyciągną z wnętrza parę cienkich, skórzanych rękawiczek i gogle ochronne. Wstał na proste nogi i założył to wszystko tak jak należy. Teraz jego strój służbowy był kompletny. Chwycił karabin z cyfrowym wyświetlaczem stanu amunicji i ruszył wgłąb okopu.

(więcej…)

Zniesienie świadomości

Zaszufladkowany do: Opowiadania — Przemysław Bryk @ 9:57 pm
Tags: , , , , , ,

II

Wszechświat. Nieskończony, niemożliwy do ogarnięcia umysłem człowieka. Niewyobrażalna głębia otchłani przybierająca nieludzkie wręcz odcienie mroku. Wiekuista pustka skroplona nielicznymi oazami istnienia. Ten głuchy ocean samotności i alienacji unoszący na swych falach niebytu wędrowców i pielgrzymów szukających odpowiedzi na pytania. Cisza i spokój niezmącone przez ułomności bycia i stanowienia. Nieskażone dobrem ni złem, czyste, pierwotne, doskonałe… Nic. Tu, wśród blasku milionów galaktyk, tutaj na skraju wszechrzeczy gdzie tylko własna myśl stanowi jedyne towarzystwo, jedynie tutaj można zapomnieć o wszystkim. Wymazać własne ja i stanowić jedność, całość ze wszechrzeczą i poczuć ją. Ogarnąć, choć w częściowym stopniu rozumem, zazwyczaj zbyt prostym i ułomnym. Oto piękna samotność w oddaleniu od słońc i planet, od ich mieszkańców, ich żyć. Jedynie pośród fal nicości znaczenie tracą czas i miejsce. Pojęcia te gubią zapotrzebowanie, swój sens. Przestajesz być nimi ograniczony. Przestajesz być ograniczony czymkolwiek. Żadnym z praw rządzących materią, żadnym z praw rządzących energią. Tutaj wreszcie możesz wtopić się w mrok, stać się częścią nieprzeniknionej czerni wiedząc, że nikt nigdy cię nie znajdzie. Możesz sunąć oblewany gęstą smołą ciemności i trwać w niebycie.

Nie ma już słów, nie ma już myśli, nie ma pragnień i marzeń. Wszystko to zostawione w tyle, tam gdzieś, gdzie było poprzednie życie. Życie, które teraz staje się zupełnie nierealne, nieistotne. Tak odległe i absurdalne jak nigdy dotąd. Czujesz ulgę przez ucieczkę od tego wszystkiego i jednocześnie nie żałujesz, że cokolwiek pozostało za tobą. To oznacza, że wreszcie dostępujesz błogosławieństwa wolności. Drzwi są już zamknięte, klucz wyrzucony, a przed oczami jedynie nicość. Nicość, która nie przysłania twoich zmysłów kształtami, kolorami czy zapachami. Dzięki nicości wszystko staje się proste i – zupełnie paradoksalnie – jasne. Dzięki niej wszystko jawi się jako zrozumiałe jak nigdy przedtem. Dzięki niej wszystko widzisz takim, jakie jest naprawdę. Dochodzisz do wniosku, że nicość jest piękna.

(więcej…)

« Poprzednia strona

Blog na WordPress.com.